Dwa lata przed lustrem, czyli o “Obsesji piękna” – recenzja książki Dr Renee Engeln

Kiedy jakiś czas temu zobaczyłam na Instagramie informację o książce dr Renee Engeln “Obsesja piękna. Jak kultura popularna krzywdzi dziewczynki i kobiety”, pomyliłam ją z inną znaną książką o tej tematyce – “Mit urody” Naomi Wolf – która jest w tym momencie do dostania jedynie w serwisach aukcyjnych za dość spore kwoty. Całe szczęście, “Obsesję piękna” można kupić w wielu sklepach internetowych jako ebook lub audiobook, a nawet wersję fizyczną w sklepie internetowym Empiku. Co też uczyniłam i po przeczytaniu mogę powiedzieć, że jestem z tego bardzo zadowolona!

Autorka książki (wykładowczyni psychologii płci na Uniwersytecie Northwestern) skupia się na opisaniu, analizowaniu i poznaniu przyczyn zjawiska tytułowej obsesji piękna, która dotyka dziewczynki i kobiety w naszej kulturze. Jeśli jesteś kobietą/był*ś socjalizowan* do życia jako kobieta i/lub masz “stereotypowo kobiecą ekspresję” – pewnie w tym momencie już podejrzewasz, o co w tej całej obsesji piękna może chodzić.

Czym jest obsesja piękna?

Jak wyjaśnia autorka w pierwszym rozdziale książki, obsesja piękna:

  • dotyka dziewczynki i kobiety w każdym wieku, choć najczęściej mówi się o niej w kontekście młodych osób,
  • jest napędzana przez kulturę popularną i media,
  • często jest przyczyną chorób psychicznych, takich jak lęki, depresja, zaburzenia odżywiania,
  • pochłania ogromne ilości czasu, pieniędzy i energii.

Obsesję piękna napędza kultura, która koncentruje się na wyglądzie kobiet bardziej niż na ich słowach, czynach i osobowości. Wzmacnia ją sposób, w jaki przedstawia się kobiety i język, jakim posługujemy się, opisując siebie i inne panie. Przyczyniają się do niej osoby, które zawstydzają kobiety z powodu ich wyglądu – ale także te, które chwalą dziewczynki i kobiety jedynie za urodę.

Podsumowując, obsesja piękna to znany prawie wszystkim kobietom stan, w którym bez zastanowienia poświęcają czas i energię na monitorowanie własnego wyglądu w niemal każdej sytuacji. Myśli te są napędzane przez wszechobecny w mainstreamowych mediach, prawie niemożliwy do osiągnięcia ideał piękna. Objawy obsesji piękna można zaobserwować już u kilkuletnich dziewczynek, ale przybierają one na sile w okresie dojrzewania i bardzo często prowadzą do zaburzeń odżywiania. Warto podkreślić, że myśli związane z obsesją piękna są niemal mimowolne – kobiety są tak bombardowane niedoścignionymi ideałami, że często nie są w stanie świadomie walczyć z nadmiernym myśleniem o urodzie.

Do obsesji piękna można zakwalifikować cały szereg zachowań: nieustanne, nadmierne zamartwianie się i rozmawianie z innymi kobietami na temat nieidealnej sylwetki i diet, spędzanie absurdalnej ilości czasu na wybieraniu ubrań czy makijażu, poddawanie się zabiegom kosmetycznym czy poprawianie urody za pomocą medycyny estetycznej.

Oczywiście, można się kłócić, że presja na określony wygląd nie dotyczy tylko i wyłącznie kobiet. Autorka ma na to bardzo prostą odpowiedź:

Wielu mężczyzn martwi się swoim wyglądem, niektórzy nawet bardzo. Ale to nie o nich opowiada ta książka.

A co z osobami transpłciowymi?

“Obsesja piękna” a transinkluzywność

Osobiście uważam, że książka nie jest ani transinkluzywna, ani transwykluczająca czy, co gorsza, transfobiczna. We wstępie znajduje się następująca uwaga:

Moje bohaterki różnią się między sobą, nie stanowią jednak reprezentatywnej próby wszystkich kobiet, a grupę, która zgodziła się podzielić ze mną swoimi opowieściami . (…), nie ma też wśród nich kobiet transpłciowych.

Osobiście uważam, że gdyby do książki trafiła historia transpłciowej kobiety, poszerzyłoby to perspektywę. Niemniej, dobrze, że powyższy dopisek się tam znalazł i temat widoczności transpłciowych kobiet nie został całkowicie przemilczany. W książce pojawia się też wzmianka o transpłciowej Caitlyn Jenner i o tym, w jaki sposób dotknęła ją obsesja piękna po coming oucie.

Jeśli chodzi o osoby niebinarne, książka niestety wypada słabo. Wszystko jest zamknięte w binarnym postrzeganiu płci. Nie ma tu ani jednej wzmianki na temat istnienia osób niebinarnych.

O czym przeczytacie w “Obsesji piękna”?

W książce znajdziecie historie kilkunastu kobiet – są to zarówno nastolatki, jak i kobiety młode, dojrzałe czy w średnim wieku. Historie te najczęściej skupiają się na doświadczeniach kobiet z obsesją piękna i tym, jak ona się rozwijała – jaką rolę w tym odegrali rodzice (niestety zbyt często zbyt dużą!), rówieśnicy, okres dojrzewania, konsumowane treści. Część tych kobiet bardzo łatwo i wcześnie wpadła w sidła obsesji piękna i nadal się z nich nie wydostała. Część każdego dnia walczy, żeby się z tych sideł wyrwać. Znajdą się tu kobiety, którym udało się nigdy nie poddać obsesji piękna. Poznamy historię nastolatki, która za nic w świecie nie chce przyjąć do wiadomości, że jej wygląd nie definiuje jej wartości. I drugą dziewczynę w podobnym wieku, która zdaje sobie sprawę z obsesji piękna i nie chce w niej uczestniczyć – a mimo to przyznaje, że czasem nie jest pewna, czy jej się to udaje. Przeczytacie trudne historie o zaburzeniach odżywiania, budzące złość i smutek.

Osobiste historie tych kobiet to jednak nie jest jedyny element tej książki. Pozostałą część stanowią przemyślenia, obserwacje i wnioski autorki poparte badaniami, część z których przeprowadzała sama ze swoim zespołem badawczym. Autorka bardzo płynnie przechodzi między opisywaniem doświadczeń kobiet, z którymi rozmawia, a prezentowaniem badań i wniosków.

Ostatnia część książki to miejsce na zastanowienie się, jak możemy walczyć z obsesją piękna jako jednostki – zarówno w celu zadbania o swoje zdrowie psychiczne, jak i wpłynięcia na system. Do tego wrócę jeszcze w dalszej części tekstu.

Najbardziej szokujące fakty o obsesji piękna

Dr Engeln podaje tyle ciekawych badań, ćwiczeń, wniosków i przykładów, że naprawdę ciężko byłoby wymienić choć część z nich. Postaram się skupić na kilku, które wyjątkowo do mnie trafiły.

Najbardziej zszokowała mnie ankieta, której wyniki wskazywały na to, że przeciętnie kobieta poświęca na makijaż 55 minut dziennie czyli dwa tygodnie w ciągu roku (!). Według innej ankiety są to dwa lata z życia (!), co po szybkich obliczeniach mniej więcej się zgadza. Autorka jednak wskazuje, że ankiety zostały przeprowadzone przez firmę marketingową, więc “nie należy ich traktować zbyt poważnie”.

Bardzo ciekawe są wnioski płynące z badań, w których najpierw poproszono grupę kobiet o przymierzenie kostiumu kąpielowego przed lustrem (nikogo innego nie było w pomieszczeniu). Okazało się, że panie po przymierzeniu kostiumu gorzej rozwiązały test z matematyki. Badanie było przeprowadzone przez różnych naukowców w różnych wariacjach, ale wniosek był zawsze ten sam – oglądanie swojego ciała w lustrze powoduje odczuwanie wstydu oraz spadek koncentracji. Innymi słowy, skupianie się na własnym ciele to dla kobiety wydatek energetyczny, powodujący spadek efektywności w innych czynnościach.

Okazuje się również, że słuchanie komplementów na temat własnego wyglądu wcale nie ma tak pozytywnych skutków, jak mogłoby się wydawać. W pewnym badaniu grupa kobiet otrzymywała komplement na temat wyglądu od podstawionego mężczyzny. Następnie stwierdzono, że skomplementowane kobiety odczuwały wstyd związany z ciałem, były z niego bardziej niezadowolone i skoncentrowane na swoim wyglądzie – w porównaniu dla kobiet z grupy kontrolnej. Z tego wniosek, że nie tędy droga – mówienie kobietom, że są piękne, nie pomaga im w walce z obsesją piękna, a jedynie nasila negatywne myśli na swój temat. Jak inaczej w takim razie się jej opierać?

Jak walczyć z obsesją piękna?

Autorka opisuje bardzo dużo różnych sposobów na opieranie się obsesji piękna. Te przedstawione poniżej wydały mi się najbardziej interesujące i kreatywne.

Komplementy i zachwalanie kobiecego piękna wyraźnie nie są zbyt pomocne w walce z obsesją piękna. Zdecydowanie pomocne jest za to postrzeganie swojego ciała i innych ciał w kontekście tego, co potrafią zrobić, a nie jak wyglądają. Chodzi o skupianie się na fizycznych możliwościach ciała, np. na tym że dzięki niemu można doświadczać życia, uprawiać sporty itp. Autorka nie posługuje się tu tymi słowami, ale zdecydowanie widzę tutaj nurt ciałoneutralności zamiast ciałopozytywności.

Jeśli chodzi o wychowywanie córek, najlepiej w ogóle nie poruszać z nimi kwestii wyglądu i urody, dopóki one same nie zaczną tematu. Zamiast tego, należy skupić się na komplementach na temat osiągnięć w nauce czy w sporcie, kreatywności, chęci odkrywania świata i pomocy innym. Na ile się da, powinno się unikać słów “Jesteś piękna” itd.

Kiedy mimowolnie dopadają kogoś natrętne myśli związane z wyglądem, dobrze jest się natychmiast zając czymś innym i przejść nad nimi do porządku dziennego. Jeśli natomiast wyzwalaczem tych myśli jest np. wyretuszowane zdjęcie modelki w czasopiśmie, najlepiej przewrócić stronę i nie patrzeć na nie.

Renee Engeln doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie pozbędziemy się całkowicie pojęcia piękna i atrakcyjności ani nie przestaniemy korzystać z różnych zabiegów związanych z urodą. Jak pisze:

Chcę wyrazić się jasno. Nie sugeruję, że kobiety powinny w ogóle przestać dbać o urodę. Nie jest to ani realistyczne, ani konieczne, a większość pań wcale by tego nie chciała. Zawsze będziemy troszczyć się o swój wygląd, a inni będą zwracać na niego uwagę. Nie w tym rzecz. Problem zaczyna się, kiedy pogoń za pięknej odciąga nas od innych, istotniejszych celów.


Nie wiem, czy moja recenzja oddaje to w całości, ale uważam, że książka rewelacyjne uwrażliwia na dany problem. Sama jestem osobą, która już przed lekturą zdawała sobie sprawę z samego zjawiska i starała się z nim walczyć od kilku lat. Doszłam także do całkiem niezłego porozumienia ze swoim ciałem i myślenie o urodzie ma bardzo niski priorytet w moim życiu. A jednak książkę przeczytałam z naprawdę dużą uwagą i ciekawością. Lekturę polecam każdej osobie, a zanim się na nią zdecydujecie, możecie obejrzeć prezentację autorki na Ted Talk.

Powiązane wpisy
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Copy link
Powered by Social Snap